Menu


Dom wielopokoleniowy czy własne mieszkanie

Każdy dom ma ograniczone miejsce, jego powierzchnia się nie powiększa. Szczególnie, gdy rośnie rodzina, robi się coraz ciaśniej. W dawnych czasach popularne były domy wielopokoleniowe. Dziadkowie mieszkający ze swoimi dziećmi, wnukami i często jeszcze rodzinami wnuków nikogo nie dziwili, było to bardzo powszechne i miało wiele swoich zalet. W gospodarstwach, w których uprawiano ziemie przydawała się każda para rąk, a przy hodowli zwierząt zawsze jest sporo do zrobienia. Gdy trzeba było zająć się opieka nam małymi dziećmi - nie stanowiło to problemu, ponieważ ktoś z kilkunastoosobowej rodziny zawsze był w domu. Również przy opiece nad starszymi osobami, które często nie mogą mieszkać same, rodzina była niezawodna. Z czasem jednak ludzie zaczęli się wyprowadzać do miast w poszukiwaniu pracy, lepszego życia. Mieszkanie w mieście nie sprzyjają wielopokoleniowym wspólnotom. Wnętrze takiego mieszkania jest często odpowiednie dla jednej, kilkuosobowej rodziny. Większa liczba osób stanowi problem, zmniejsza się przestrzeń życiowa. Życie nowoczesnego człowieka prowadzone w rodzinie wielopokoleniowej to już rzadkość. Niemal każda młoda osoba chce szybko osiągnąć samodzielność, wyrwać się z rodzinnego domu i założyć swoją rodzinę, lub po prostu spróbować życia na własną rękę. Przykład takiego stylu życia wywodzi się ze Stanów Zjednoczonych Ameryki oraz Japonii, gdzie zaraz po skończonej edukacji ,a nawet jeszcze w jej trakcie dzieci wyprowadzają się z rodzinnego domu. Samodzielność ma swoje zalety: oprócz niezależności można sprawdzić swoje siły i poczuć na sobie pełną odpowiedzialność. Jednak wszystko ma swoje wady - gdy w młodej rodzinie na świat przychodzi dziecko, często nie ma w pobliżu dziadków, którzy pomogliby w początkowej opiece nad nim i doradziliby swoim doświadczeniem. Również osoby starsze, gdy nie mogą już mieszkać same, mają problemy z zapewnieniem sobie opieki, gdy dzieci mieszkają w innych miastach, lub nawet krajach. Przed usamodzielnieniem się należy się zastanowić, bo będzie najlepsze i dopiero potem podejmować decyzję.